Zakaz kopiowania!

czwartek, 30 stycznia 2014

Wokół tłuszczu

Dziś zbiorowisko staroci z motywem przewodnim. Miłuję się w brzydocie, dlatego też przedstawiam utwory powstałe z tejże fascynacji.
Już więcej nie ględzę.

Orkiestro z kości-grać!




WYZNANIE ANOREKTYCZKI

Jeszcze tylko jeden
mały maleńki
kęs męki

By sens ideału
znów nie był przegłodzony

W środku ciała
burczy dusza
łaknąca wsparcia

Bije serce spragnione
wyzwolenia
z niewoli tłuszczu

Na ścianach żeber
dokonajcie lekcji anatomii

Nauczcie się mnie czytać

inaczej niż przez ciało

18.06.2009 r.
__________________

ZARDZEWIAŁY MALUCH

interpretacja obrazu Zdzisława Beksińskiego



Obrośliśmy zapomnieniem
jak mchem
zostały po nas tylko pajęczyny 
błoto i rudy deszcz

nie zostawiliśmy po sobie żadnych dobrych śladów

śmietnik naszych dusz i sumień
kawałek żelastwa bez klamek i drzwi
rozpacza nad światem

zardzewiały nam serca
popękały mózgi
światła szczęścia
spaliliśmy w beznadziejności

zostały tylko kruche kości bez tłuszczu
które samotność przemieni w pył

Fortuna odeszła wraz z Mojrami
cztery koła losu odpadły
zapominając

kłujący pył zlepia nasze oczy
przyszłości nie ma

jest tylko pustynia

06.03.2009 r.
_____________________

Tłuszcz

Opowiedz mi o tłuszczu
pulsującym w twym ciele

Gdy kruchymi kośćmi przygarniasz 
mnie do siebie

O wojnie jaka rozgrywa się
między moim grząskim ciałem
a twoja cienką skórą

Ile wrzątku trzeba
żeby stopić nas w jedność

By nasz tłuszcz zlał się w jedną breję
ciepłą papkę pryskającą historię miłości


tylko po ponownym podgrzaniu

14.01.2012
______________________

WALKA ZE STYKSEM

I
Kwiecień 
to nie powód ani pretekst
to wymówka od śmierci

rosną

zzieleniałe dachy przesiąknięte rdzą

Kwiecień powoduje

nie zmusza tylko stawia przed faktem
niesylabizuje

przygryza wargi z wadą wymowy

II
Kałużami przemierzam tę otchłań
szukam między i spoza
szukam obok

Kwiecień
to tylko pora kiedy wszystko stygnie
mróz konserwuje zieleń uśmierca

Potoki wydzielin
a na nich ciemnoskóry Charon
przygotowuje ci smaczną przekąskę

III
Drzewo nadaje się do ścięcia
bo nikt już nie wierzy cieniom
nie nadają się do natchnień i wzruszeń

Pod takim nie upijesz nawet robotnika
oni wybierają tylko dobre cienie

IV
Czwarty miesiąc to loteria
kłóci się z dziecięcym krzykiem

Poobdzierane kolana wołają o sprawiedliwość

Prokurator uciekł w marcu
Adwokat zaspał do czerwca

Sędziego nie ma

05.04.2011 r.
____________________

Jusepe de Ribera-Eremita
EWANGELIA PUSTELNIKA

Drobnymi krokami w zbyt ciężkim obuwiu
Przemierza drogę podpierając się kijem cierpień

Słowo stało się prawdą rzeka odbijała się w niebie
Brzask razi w oczy uschnięte choinki wróża z ciszy

Eremita lekko zgarbiony przysiadł na kamieniu
Podparł swą twarz na uschniętej żółtej dłoni

Słowo stało się ciałem o trupim zapachu jadu
Wieczór razi wiatrem o smaku jesieni

Szczypiącymi oczyma przypatruje się światu
Zasuszone członki nie skłaniają do dalszej wędrówki

Ale błagają o nowopowstanie i nowocierpienie
Proszą o nowotchnienie i nowobłaganie

Znużone oczy czytają z martwych stron
Miniaturowy przewodnik po życiu

Pomarszczone ręce drżą jakby składały
Ostatni hołd wybawienia

Krzywe palce tak stare i kruche
Z pietyzmem naznaczają słowa

I rozsypują się kawałek po kawałku
Już nie wiadomo czy to dotyk czy strony

2012
___________________________

No i zrobiła się tu kostnica. Orkiestra już przemęczona, czas powrócić do swej nekropolii.
Omszałe uściski wrzynające się głęboko składam Wam wszystkim,
A.