Już więcej nie ględzę.
Orkiestro z kości-grać!
WYZNANIE ANOREKTYCZKI
Jeszcze tylko jeden
mały maleńki
kęs męki
By sens ideału
znów nie był przegłodzony
W środku ciała
burczy dusza
łaknąca wsparcia
Bije serce spragnione
wyzwolenia
z niewoli tłuszczu
Na ścianach żeber
dokonajcie lekcji anatomii
Nauczcie się mnie czytać
inaczej niż przez ciało
18.06.2009 r.
__________________
ZARDZEWIAŁY MALUCH
interpretacja obrazu Zdzisława Beksińskiego
Obrośliśmy zapomnieniem
jak mchem
zostały po nas tylko pajęczyny
błoto i rudy deszcz
nie zostawiliśmy po sobie żadnych dobrych śladów
śmietnik naszych dusz i sumień
kawałek żelastwa bez klamek i drzwi
rozpacza nad światem
zardzewiały nam serca
popękały mózgi
światła szczęścia
spaliliśmy w beznadziejności
zostały tylko kruche kości bez tłuszczu
które samotność przemieni w pył
Fortuna odeszła wraz z Mojrami
cztery koła losu odpadły
zapominając
kłujący pył zlepia nasze oczy
przyszłości nie ma
jest tylko pustynia
06.03.2009 r.
_____________________
Tłuszcz
Opowiedz mi o tłuszczu
pulsującym w twym ciele
Gdy kruchymi kośćmi przygarniasz
mnie do siebie
O wojnie jaka rozgrywa się
między moim grząskim ciałem
a twoja cienką skórą
Ile wrzątku trzeba
żeby stopić nas w jedność
By nasz tłuszcz zlał się w jedną breję
ciepłą papkę pryskającą historię miłości
tylko po ponownym podgrzaniu
14.01.2012
______________________
WALKA ZE STYKSEM
I
Kwiecień
to nie powód ani pretekst
to wymówka od śmierci
rosną
zzieleniałe dachy przesiąknięte rdzą
Kwiecień powoduje
nie zmusza tylko stawia przed faktem
niesylabizuje
przygryza wargi z wadą wymowy
II
Kałużami przemierzam tę otchłań
szukam między i spoza
szukam obok
Kwiecień
to tylko pora kiedy wszystko stygnie
mróz konserwuje zieleń uśmierca
Potoki wydzielin
a na nich ciemnoskóry Charon
przygotowuje ci smaczną przekąskę
III
Drzewo nadaje się do ścięcia
bo nikt już nie wierzy cieniom
nie nadają się do natchnień i wzruszeń
Pod takim nie upijesz nawet robotnika
oni wybierają tylko dobre cienie
IV
Czwarty miesiąc to loteria
kłóci się z dziecięcym krzykiem
Poobdzierane kolana wołają o sprawiedliwość
Prokurator uciekł w marcu
Adwokat zaspał do czerwca
Sędziego nie ma
05.04.2011 r.
____________________
| Jusepe de Ribera-Eremita |
EWANGELIA PUSTELNIKA
Drobnymi krokami w zbyt ciężkim obuwiu
Przemierza drogę podpierając się kijem cierpień
Słowo stało się prawdą rzeka odbijała się w niebie
Brzask razi w oczy uschnięte choinki wróża z ciszy
Eremita lekko zgarbiony przysiadł na kamieniu
Podparł swą twarz na uschniętej żółtej dłoni
Słowo stało się ciałem o trupim zapachu jadu
Wieczór razi wiatrem o smaku jesieni
Szczypiącymi oczyma przypatruje się światu
Zasuszone członki nie skłaniają do dalszej wędrówki
Ale błagają o nowopowstanie i nowocierpienie
Proszą o nowotchnienie i nowobłaganie
Znużone oczy czytają z martwych stron
Miniaturowy przewodnik po życiu
Pomarszczone ręce drżą jakby składały
Ostatni hołd wybawienia
Krzywe palce tak stare i kruche
Z pietyzmem naznaczają słowa
I rozsypują się kawałek po kawałku
Już nie wiadomo czy to dotyk czy strony
2012
___________________________
No i zrobiła się tu kostnica. Orkiestra już przemęczona, czas powrócić do swej nekropolii.
Omszałe uściski wrzynające się głęboko składam Wam wszystkim,
A.
