Muszę się przyznać ze spuszczoną głową, że i ja niegdyś dopuściłam się rzezi na Kloto, Lachesis i Atropos.
Oto owoc mojego gwałtu:
PRZĄDKI
I.
Prosta matematyczna składnia
Dziwny ludzki porządek
Jeden plus jedna
Podzielić przez wzajemność
To wszystko da się zapisać
Na czystej małej kartce
Od stworzenia przez istnienie
Ty wylałaś na nią niedopitą kawę
Zamiast kartki wybrałaś nić
Kloto choć zawsze kaleczyłaś się
W swe filigranowe paluszki
Mówiłaś że nie znosisz czerwonego
Moja nitka na wrzecionie
Była początkiem twych przygód
Ze smutnymi kochankami
Brałaś wtedy zbyt wiele
II.
Kwaśny owoc żywota twojego gdy
Nawet bohaterowie nie mówią już
Głosem bajek z dzieciństwa
Chodzą naćpani i niewyspani
I te nieznośne nocne pielgrzymki
Odbywane z pietyzmem do miejsc
Gdzie dopiero zaczyna się żywot
Okrucieństwo zgubionych pięciozłotówek
Nie oszczędzasz mnie droga Lachesis
Mam obdarte kolana połamane paznokcie
Matka płacze na mój widok
Nie gram już z kumplami w piłkę pod blokiem
Ta nitka nie jest wcale tak gruba
Jak niegdyś mi się wydawało
Bardzo długo była śnieżna
Dziś przetarta i zaśniedziała
III.
Nigdy nie lubiłem szczurów
Ani zapachu piwnic
Zawsze kojarzyło mi się to
Z jakimś rozkładem i zapomnieniem
Nie mogę się podnieść
Żyły wyszły poza ramy
I jakoś dziwnie na mnie spoglądają
Nie umiem rozmawiać z ich kolorem
Atropos moja Atropos
Wyciągnij do mnie swe piersi
Zatańczmy ostatni taniec
Złocistych włosów i słabych żył
Wolałem igły niż nożyce
Nożyc od zawsze się bałem
To wspomnienie z dzieciństwa
Gdy uciąłem główkę lalce
Karmisz mnie stalą Atropos
Przyłącz się do mnie
Zasmakuj białej namiętności
Rozsmakujmy nieistnienia
---------------- - - - -
Mówiłem już
Że nienawidzę nożyczek
- - -
05.02.2012
___________________
Tyle i tylko tyle. Nie dopuszczajmy się takich gwałtów,
Nieuwięziona za swój czyn,
A.
