Zakaz kopiowania!

środa, 12 marca 2014

Zapalniczki

Zgubisz mnie

Tak jak się gubi zapalniczki
gdy uciekają z torebki
napiętnowane przez opite dłonie –
I będę jak one
schowane w najmniejszej kieszonce
przed pięciogłowym
przemokniętym wódką potworem  ­
Cicho krzeszące  w materiał


04. 2013r.
______________
Kaleka wersja angielska(dzieki Daniel za poprawki!)


You will lose me,
like people are losing lighters.
When lighters are running away from a bag,
stigmatized by drunken hands.
And I will be like them-
Hidden in the smallest pocket,
from a five-headed monster drenched in vodka
-
Silently crying into fabric.




Krzeszę cicho,
A.

Jednoaktówka

(Ciemna sceneria. Po jednej stronie siedzi ubrana na biało kobieta. Po drugiej mężczyzna, w stroju zwyczajnym, dowolnym. Są odwróceni od siebie, nie widzą swych twarzy.)

Bohaterka: Z odległości rozpadam się na tysiące nieistnień. Cicho, cicho, nie mąć mych snów ! Na twój rozkaz będę nawet psem Pawłowa, na twój znak stanę się Sulamitką, Józefem K. albo zawsze dziewicą. Nie potrzebuje jednak szczytowań na internetowych, różowych, psach. Tylko krzycz moje imię wieczorami !
Odległość łyka mą krtań. Czy widziałeś kiedyś światło po drugiej stronie morza ? Za daleko, za daleko.

Bohater: Podpłynę niezauważony, schowam się w dźwięku twych krzyków. Możesz ochrzcić mnie bezimiennym. Mam dość zużytych butelek po coli, by ci zaimponować. Tylko wpuść ten szelest aluminium, tylko wsłuchaj się w jego chrzęst.

Bohaterka: Pamiętam, że dałam Ci różaniec. A mogłam zrobić sobie z niego kolczyki, albo korale. Bezszelestne, nic nieznaczące paciorki. Ładnie się mieniły.

Bohater: Tak, jak aluminium, mam dla ciebie dużo puszek. Weź je ode mnie, są po coli.

Bohaterka: Współczesnej kobiety niezadowolisz colą. Chce piwa, puszek po piwie, wyznaję piwo i modlę się do piwa. Nadużywam słów na k, za które tak mnie kochasz, choć nie są to wyznania miłości. Potrzebuje katastrofy, kopulacji, konsumpcji, kurwić się przez długie noce w zapchlonym barze i pić. Daj mi puszek po piwie.

Bohater: Zamorska otchłań bezalkoholowa nie zbliży mnie dziś do ciebie. Mam puszkę po coli, czerwoną jak moje serce. Weźmiesz ten substytut?

Bohaterka: Mam dwadzieścia lat. Nie wierze w serduszka wycięte z metalu. Mam dwadzieścia lat i wiem czym jest życie. Mam dwadzieścia lat i chcę rozbierać się przy tobie w rytm mojej ulubionej piosenki. Żyję dla puszek po piwie. Jeśli ich nie masz, nie kupisz mojego serca.

(wchodzi Browarnik)

Browarnik: Ciążą mi już te puszki. Któraś chętna? Ty, mała łapiesz się na piwko?

Bohaterka: Masz wąsy, a na wąsach wczorajszy kapuśniak. Ale masz puszki, masz puszki po piwie. Masz piwo. Idę.
(wychodzą, bohater zostaje sam)

Bohater: (nuci) Bezlitosna, trwoga, pustka, masz spękane, suche usta… I włosy z wąsów w cipie, browarna idiotko.
(do siebie)  Czy wszystkich nas poróżnią puszki, ich pochodzenie i kolory ? Czemu jeszcze wczoraj miałem pod paznokciami czyjś naskórek, a dziś zamiast niego łaskocze mnie metal? Zachłyśnijcie się płynami, zachłyśnijcie się metalami. Na składowiskach odpadków nie szukajcie swych części. Nieistnienia, tak jak istnienia pożerają się nawzajem i zamieniają w wielkie wysypisko świata. Dobrze wiedziałem, że razem z aluminium powiększam ten stos. Dziś spadłem z jego czubka.

Pieprzcie się wszyscy.


Kurtyna!
Wybaczcie za minimalizm w didaskaliach.
Pozdrawiam,
A.