Moi drodzy! To już trzeci dzwonek! Kurtyna w górę!
![]() |
| Pietro Longhi "Ridotto w Wenecji" |
I TEATR
Na początku był teatr. Potem chaos. Gdy weszły w protokooperacje wypluły na zewnątrz śmiesznych historionów. Smutnych komików. Złośliwych aktorów. Markotnych kloszardów. Szereg wesołych manekinów z przyklejanymi minami. Nieobecnych. Wypełnionych tworzywem. Pięknych i drętwych. Marionetki dyndające na sznurkach wypadających z rąk innych marionetek. Innych, bo grubszych i pełniejszych. Bo dużych i zasobnych. Upasionych w wygodnych stajniach.
II SCENA
Na początku była scena. Drewniana, niegeometryczna, najeżona drzazgami. Niezdarnie zbita z kilku badyli. Uformowana niby statek, niby samolot, niby dom. Niby-gra. Pudło rozstań, wzruszeń i powrotów. Pudło naznaczone wiecznymi wędrówkami nieustraszonych stóp. Pudło, rozgniecione ciężarem butów. Bryła, dźwigająca każde ludzkie cierpienie, każdą namiętność, każdą słabość.
Pudło - Pan, Strateg i Wytwórca. Kreator i Odbiorca. Pierwsze i Ostatnie Słowo.
III CHAOS
Na początku nie było chaosu. Chaos rodził się z ładu. Tutaj nikt nie umiał pisać wierszy ani listów. Nikt nie umiał patrzeć w oczy. Śmiech i płacz były naturalne, nie wymuszane. Tu się nie kradło, nie gubiło, nie znajdowało. Było ciepło, to wystarczało. A skoro ciepło było tak dobre, dlaczego przy nim nie zostaliśmy ? Chłód kusi. Sklejone od mrozu rzęsy to też doświadczenie. Władczy lód, nierozlepiający powiek gdy coraz bardziej wieje. Pan sopli z nosa, odmrożonych stóp i oszronionych brwi.
IV PROTOKOOPERACJA
Na początku była pokusa. Towarzyszyła nowopoznaniu. Zachęcała i zbliżała nas do siebie. Każdy szlak poznania to przetarty banał. Wtedy ciekawił. Nie każda pokusa zrodziła dobre dzieło. Gdy lód przepalił nastrój, zostało milczenie. Milczeć umiemy najpiękniej.
Słowa niewypowiedziane, to najpiękniejsze słowa.
Przedstawienie skończone, pozdrawiam wszystkich,
główna aktorka,
A.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz